Wojciech Feber, prezes PZKO Stonawa: „Zdecydowaliśmy się znowu wrócić do tradycji Ostatków, klasyczny bal ostatkowy, i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że również młodsza generacja zaproponowała, że ona właśnie przygotuje bal dla nas wszystkich.”
Lucka Durczok, kierowniczka ekipy organizacyjnej: „Prawdę mówiąc, nie było to z mej własnej woli, to był raczej taki psychologiczny nacisk pana prezesa Wojciecha Febra.”
Niezależnie od genezy powrotu do tradycji, faktem pozostaje, że młodzi doskonale poradzili sobie z organizacją tej dużej imprezy.
Lucka Durczok, kierowniczka ekipy organizacyjnej: „Jest tutaj zaproszony zespół folklorystyczny, będzie polonez.”
Dodajmy, polonez w wykonaniu zespołu Suszanie
Lucka Durczok, kierowniczka ekipy organizacyjnej: „Super didżeja mamy, który tutaj już grał przed kilku laty, didżeja Ondraszka, o północy będzie tradycyjne pochowanie basa.”
Zanim to nastąpiło, na parkiecie zmieniały się taneczne rytmy i nastrojowe piosenki,
Jan Ondraszek, didżej: „Od każdego po trochu, coś szybszego, coś wolniejszego, może coś rockowego, jakieś na pewno disco zabrzmi. Zależy według tego, co po prostu ich poderwie z podłogi.“
Panowie wręczali paniom kwiaty, a panie odwdzięczały im się kotylionami.
Elżbieta Gałuszka, Klub Kobiet PZKO Stonawa: „Klub Kobiet, jak zwykle, przygotował kotyliony, każda klubowiczka przygotowała 10 kotylionów, to było razem 250, oprócz tego piekło się ciastka w czwartek i piatek, też było 250 ciastek.”
Pełne gracji popisy tancerzy na parkiecie przerwała o północy ta oto dramatyczna zapowiedź:
Andrzej Bystoń, mistrz ceremonii: „Czy sie komu podobo bardziej, abo myni, muszymy balowaniu zrobić zakończeni.”
Kondukt żałobny na czele z Adamem Nalewajką wyruszył z foyer w swą ostatnią w tym sezonie wędrówkę przez salę balową.
Andrzej Bystroń, mistrz ceremonii: „A my starym zwyczajem wierni stonawianie, zrobiymy uroczyste basa pochowanie (....) Nadchodzi czas pożegnania z naszym basem (....) Przestać sznupać, zawodzić, śpiywać relikwije, dziękuję wszystkim, kierzy z basą se żegnali. Leży. Jo kończym ceremonię i powiadom: Amen.”
Czwórka panów niosących kontrabas z trudem wstrzymywała łzy wzruszenia. Jedyną pociechą był fakt, że to jeszcze nie był koniec i tańce mogły trwać do wczesnego rana.