Lech Ćmok, Klub Jachting Cierlicko: „Żeglować zacząłem, kiedy skończyłem z alpinizmem. Kiedyś byłem alpinistą, dwadzieścia pięć lat, ale zdrowie mi dokuczyło i musiałem znaleźć coś innego. Koledzy mnie zabrali na rejs, i tak mi się spodobało, że już dwadzieścia lat jestem praktycznie żeglarzem.“
Opowieści o rejsach ilustrowały urokliwe zdjęcia z francuskich, włoskich, greckich czy chorwackich miast portowych oraz fotografie egzotycznej przyrody malowniczych wysp – miejsc, do których nieraz trudno dotrzeć drogą lądową.
Lech Ćmok, Klub Jachting Cierlicko: „Jest tyle miejsc, na których nie są drogi albo nie ma tam żadnego trajektu, albo nie ma mostów i takich rzeczy, to znaczy tą żaglówką podpłyniesz i wiesz, że możesz zostać przez noc, jeżeli jest dobra pogoda i są warunki, i możesz zwiedzić te miejsca.”
Swoje śródziemnomorskie rejsy Lech Ćmok odbywa przeważnie poza głównym sezonem turystycznym – wiosną lub jesienią. Nie zawsze towarzyszą im optymalne warunki, czyli odpowiednia siła wiatru i bezchmurne niebo.
Lech Ćmok, Klub Jachting Cierlicko: „Trzeba być zawsze dobrej myśli i trzeba myśleć o tym, co trzeba robić i przygotowywać się, żeby to wszystko dobrze się skończyło. A były - ósemka Beauforta, dziesiątka Boforta, wichury były dziewiędziesięciowęzłowe. Były takie sytuacje, ale to jest właśnie to, kiedy z człowieka staje się marynarz. A rejsów było koło czterdziestu, czterdziestu rejsu mam. To są rejsy te większe, czartroww albo z przewożeniem, ponieważ mam swoją żaglówkę, kajutową, i z tą jeździmy na Bałtyk albo na Zalew Szczeciński. A to już w ogóle nie liczę takich rejsów, to jest moja zabawa.”
Większość tych rejsów to tygodniowe wyprawy – wtedy żaglówka wypływa i wraca do macierzystego portu. Zdarzały się jednak również dłuższe podróże.
Lech Ćmok, Klub Jachting Cierlicko: „Najdłuższy rejs, który miałem, to przewoziłem łódkę z Francji do Chorwacji. I to trwało ponad dwa tygodnie i chyba ponad dwa i pół tysiąca kilometrów, a jeszcze wczesną wiosną, gdy pogoda nie jest bardzo dobra, to człowiek się potem bardzo dużo nauczy.”
Kto raz poznał smak morza, zawsze będzie do niego wracał, bo morze uzależnia, a żeglarz – jak mówi angielskie przysłowie – to artysta, którego tworzywem jest wiatr.