Mimořádná zpráva:
Načítám...
  • Načítám...
>

Ratują zapomniany cmentarz w Karwinie

  • Stonava,

Ja zapraszam teraz państwa na reportaż o starym ewangelickim cmentarzu w byłej karwińskiej części Meksyk. Odkryła go wśród leśnych zarośli grupka panów z Beerklubu.

Stanisław Kołek, członek Beerclubu, organizator robót: „W 2017 roku zupełnie przypadkowo odkryliśmy ten cmentarz. Był zupełnie zarośnięty, cmentarz w lesie. Takżeśmy sobie powiedzieli, że coś z tym trzeba zrobić. Kolega z motorową piłą przyszedł i właściwie od tego czasu przebiegło 22 brygad, pracowało już przeszło trzysta ludzi (stan na dzień 29.5.2021).“
Roman Buława, członek Beerclubu: „W pierwopoczątkach to zainicjowała Brać Kuflowa na Zaolziu, je to tam napisane i na tabliczce. Ilu nas było? Z dziesięciu chyba, a to byli wszyscy z Beerclubu. Mój kolega Staś Kołek, jest taki mój serdeczny kolega, no i zainteresował nas tym wszystkim.“
Stanisław Kołek, członek Beerclubu, organizator robót: „Ja myślę sobie, że cmentarz jest wyjątkowym miejscem. Każdy cmentarz. Tam leżą nasi przodkowie, oni zasługują sobie na pamięć, i to jest taki ludzki odruch.“
Karolina Schmidtowa, mieszkanka Karwiny: „Při minulé brigádě jsme tady byli pomáhat jako hasiči, káceli jsme stromy.“
Anna Furasowa, mieszkanka Karwiny: „No przyszłach tu z wnuczką, bo ona je u hasiczów, a tak chciała, abych tu szła z nią se podziwać, jak to tu wypado. A żeby my to kapkę pomógły tu to oczyścić.”
Otto Santarius, potomek zmarłych: „To jest nasz grób dziadka i jest tu pochowany ze swoją żoną. No byłem na pierwszej, drugiej i trzeciej brygadzie, potem kilka brygad wyniechałem, i teraz jestem na dalszej.”

Większości grobów jednak nikt już nie odwiedza. Tylko niewielką część zmarłych ekshumowano, pozostałe groby tonęły w zaroślach i trawie.

Stanisław Kołek, członek Beerclubu, organizator robót: „Tu jest pogrzebany właściciel gruntu, to był rolnik z Karwiny, Józef Kraina. I on jako ewangelik ofiarował grunt pod ten cmentarz w 1902 roku. W 1906 r. wybudowano kaplicę. Moim zdaniem to jest perła architektury, jest w stylu nowogotyckim. Niestety, dach i wieża się zawaliły przed chyba sześciu laty, bo są jeszcze zdjęcia na internecie z wieżą. Są plany, żeby odrestaurować te mury, żeby dobudować brakujące cegły, te warstwy, które już spadły zabezpieczyć przed dalszym rozpadaniem się i po prostu zostawić to jako taką zakonserwowaną ruinę bez dachu.“
Roman Buława, członek Beerclubu: „No, jeszcze parę drzew chyba pójdzie i potem będzie trzeba utrzymywać, trawę kosić no.”

Cieszyć może fakt, że praca tej grupy zapaleńców jest doceniana przez mieszkańców.

Stanisław Kołek, członek Beerclubu, organizator robót: „Na futrynę tej rozpadającej się kaplicy zainstalowaliśmy skrytkę z książką pamiątkową, z takim pamiętnikiem. Ludzie wpisują swoje wrażenia po odwiedzeniu tego miejsca. Jest już za tych pół roku zapisanych niemal sześćdziesiąt stron. Ludzie tam piszą podziękowania za to, że tu o to ktoś się troszczy, wpisują tam nawet modlitwy za zmarłych. Bardzo to jest piękne i pozytywne. I widzimy, że ta praca ma sens, i są jakieś efekty.“
Nahlásit chybu

Nejčtenější zprávy