Karol Suszka, nestor Sceny Polskiej TC: „To był dla mnie bardzo przyjemny okres z tego powodu, że udało nam się zrobić z tego teatru coś takiego, takiego domowego. W czasie świąt czy w czasie wakacji, kiedy była przerwa, kiedy się w teatrze nie grało, spotykałem kolegów, którzy tu siedzieli w palarni czy tam w bufecie. Mówię: A wy co tu robicie? Ale tu jest tak przyjemnie, tak dobrze, że my się spotykamy, nawet kiedy są ferie. Więc to mi jakby sugerowało, że prawdopodobnie to nie jest takie złe, co proponuję sobą, że moje życie nie było marne, że po prostu coś z siebie dałem, że ludzie się nieźle czuli.“
W czasie sprawowania funkcji kierownika Sceny Polskiej Karol Suszka zaczął wyjeżdżać z zespołem na festiwale teatralne w Polsce.
Karol Suszka, nestor Sceny Polskiej TC: „Udało nam się dojeżdżać na pierwsze festiwale w Polsce czy w Katowicach, czy Opolu, kultura polska, gdzie nam chcieli dać główną nagrodę, no ale byliśmy zagranicznym teatrem w związku z tym, myśmy tego nie dostali. Ale mówiło się o tym. Festiwal w Toruniu czy we Wrocławiu także, a wtedy mi zależało, żeby po prostu ta Scena Polska weszła do teatrów polskich. Warszawa nie była dla mnie, tak jak Praga nie była dla mnie, ponieważ dla mnie było - co powiedziałem i panu Deymkowi - że w Czeskim Cieszynie jest teatr, który się nazywa Scena Polska. Jest to jedyny teatr na świecie i dla mnie to jest tak samo teatrem narodowym. I to mi towarzyszy w zasadzie do dnia dzisiejszego dlatego z tym teatrem narodowym moim zacząłem przed siedemdziesięciu laty w zasadzie juz za chwilę będzie 70 lat w tym teatrze pracować i myślę, że to nie był zmarnowany czas.“