Mimořádná zpráva:
Načítám...
  • Načítám...
>

Tablica dla fundatorów miejsca pod cmentarz

  • Stonava,

Od czterech lat porządkują wolontariusze stary ewangelicki cmentarz w byłej karwińskiej dzielnicy Meksyk. W przeddzień Święta Zmarłych przybyli tu po raz dwudziesty dziewiąty. Tym razem pracę poprzedziła uroczystość odsłonięcia repliki tablicy pamiątkowej.

Stanisław Kołek, przewodniczący Olza Pro: „Tablicę udało się zrekonstruować na podstawie zdjęcia, które znaleźliśmy w archiwum. Dzięki pomocy Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie i przy współpracy z Centrum Polskim Kongresu Polaków w Republice Czeskiej udało się uzyskać finanse.”

Tablicę odsłonili pastor Roman Brzezina oraz wicekonsul Edyta Wodzyńska-Andreeva, która obiecała, że konsulat będzie wspierał działania zmierzające do zachowania tej nekropoli. Stowarzyszenie Olza-Pro opracowało już projekt ratowania kaplicy cmentarnej.

Stanisław Kołok, przewodniczący Olza Pro: „Chcemy za pomocą dźwigu wyciągnąć drewnianą wieżę, która się zapadła do wnętrza kaplicy, i stopniowo, o ile będą jakieś finanse, będzie jakaś firma, dobudować brakujące fragmenty murów.”
Józef Lugsh, mieszkaniec byłej Karwiny: „Byłbym rad, gdyby się odnowiła ta kaplica. Kiedyś dziadek mojej żony tutaj te dzwony, które tu wisiały, smarował olejem, żeby to było sprawne.”

Od jakiegoś czasu również władze miasta Karwina oferują swoją pomoc Stowarzyszeniu Olza Pro.

Andrzej Bizoń, wiceprezydent Karwiny: „Od dwu lat, kiedy rozpoczęliśmy bliższą współpracę z panem Stasiem Kołkiem, staram się, tak sam miasto, troszeczkę wesprzec te sprawy materialne. Czyli są tu kontenery, a ostatnio pomogliśmy w utwardzeniu tej drugi, którą tu państwo widzicie. Więc jest kamień, żeby mógł tu dojechać wysoki dźwig.”

Po odsłonięciu tablicy i zapaleniu zniczów na grobie ofiarodawcy miejsca pod cmentarz, prace ruszyły znów pełną parą. To miejsce stało się już symbolem wspólnej pamięci o przodkach.

Pavlína Tomiczkowa, wolontariuszka: „Moja babcia tu kiejsi miyszkała w kolonii Meksyko, jo od dziecka tu chodziła. Mnie to naplniuje takimi wspominkami, dla siebie człowiek cosi zrobi w przyrodzie, no nostalgie, jak sie powie...”
Dorota Pawerowa, wolontariuszka: „Żeby było widać, że tu mieszkała jakaś społeczność, że ci ludzie się znali, należeli do siebie, a potem, jak nas wszystkich wyprowadzili do miasta, tak ta społeczność się tak troszkę rozbiła. Ale może to będzie żyć, nic nie zanika, wszystko kołem się toczy, prawda.Tak że coś zaczyna. Zobaczymy.”
Nahlásit chybu

Nejčtenější zprávy