Jan Ryłko, prezes Rodziny Katyńskiej w RC: „Staramy się te informacje na temat tej Zbrodni Katyńskiej przechowywać dalej. Mówić o tym światu, mówić o tym w wojewodztwie morawsko-śląskim, w Republice Czeskiej.”
W kwietniu i maju 1940 roku, na rozkaz najwyższych władz sowieckich, NKWD zamordowało blisko 22 tysiące polskich oficerów, policjantów oraz innych pracowników służb państwowych.
Stanisław Bogowski, konsul RP w Ostrawie: „Zginęli bez procesu, zamordowani z zimną krwią w lasach Katynia, Charkowa, Miednoje i wielu innych nieujawnionych dotąd miejscach.”
W celu upowszechnienia wiedzy na temat tej zbrodni prezes Rodziny Katyńskiej wyjeżdża do szkół z prelekcjami dla młodzieży.
Jan Ryłko, prezes Rodziny Katyńskiej w RC: „Kiedy pytam, bo zawsze pytam, kto słyszał coś na temat Katynia, to w niektórych klasach podnoszą się cztery, pięć rąk, w niektórych prawieże cała klasa. Generalnie cieszę się z tego, że publikacja, którą wydajemy w związku ze Zbrodnią Katyńską, że publikacja w tych szkołach się rozchodzi błyskawicznie. To jest publikacja napisane w języku polskim i czeskim, bo mamy dzisiaj mieszane małżeństwa, więc żeby mogli sobie rodzice przeczytać.”
Pomimo upływu lat liczba członków Rodziny nie maleje. Zapisują się do niej również wnukowie, prawnukowie oraz inni krewni sowieckich ofiar, a także osoby wspierające organizację. Stowarzyszenie nie jest bowiem Rodziną tylko z nazwy.
Halina Pijarska, wiceprezes Rodziny Katyńskiej w RC: „Traktujemy się naprawdę jak rodzina, wspieramy się nawzajemy, jeżeli ktoś jest teraz na rehabilitacji, to jest kontakt z tą osobą, staramy się o tych ludzi dbać i jestem dumna z jednej rzeczy, że nie ubywa nas. Jest zainteresowanie i wstępują ludzie do Rodziny. W tym roku przyjęliśmy kilka osób, w zeszłym roku i to jest budujące, to znaczy, myślę, że to, co robimy, jest dobre.”
Rodzina Katyńska planuje wyjazd do Muzeum Katyńskiego w Warszawie. Chce tam przekazać trzymane w domach pamiątki po krewnych zamordowanych w Związku Sowieckim.
Halina Pijarska, wiceprezes Rodziny Katyńskiej w RC: „Tam będą odpowiednio prezentowane, tam będzie odpowiednio o nie zadbane, czego nie jesteśmy w stanie w domu im zapewnić, nie mówiąc już o tym, że nie wiem, jak następne pokolenie przechowywałoby czy ustosunkowało się do tych pamiątek, dlatego uważam, póki żyjemy, trzeba ciepłymi rękami przekazać je w odpowiednie miejsce.”